*-Gdzie ty idziesz?- powiedział zdziwiony.
-N..na dół. Podłoga jest strasznie nie wygodna.- wyjąkałam.
Tak naprawdę nie chciałam tam iść. Bałam się, że znowu coś się stanie, ale nie miałam innego wyjścia.*
Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo chłopak już był przy mnie.- Nigdzie nie idziesz. Zostajesz tutaj. - chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę łóżka.
-Nie, idę na dół.- powiedziałam.
-Stawiasz się mi? Ooo... mała. Dobrze jak chcesz, idź.- odpowiedział zdziwiony.
Chwyciłam za klamkę i zeszłam na dół. Było ciemno, na podłodze połyskiwały kawałki szkła, a firanka szalała od wiatru. Położyłam się na sofie i przykryłam kocem. Bałam się, tak cholernie się bałam.
Zaczęłam wymyślać jakieś chore scenariusze, co może mi się przydarzyć. Minęło 15 minut, a ja już się cała trzęsę. Nagle usłyszałam jakiś szelest. Jakby ktoś chciał otworzyć drzwi wejściowe.
Pisnęłam i przykryłam się cała kocem. Słyszałam jak ktoś podchodzi do mnie, mimo tego nadal nie odkrywałam się.
Nie wytrzymałam i krzyknęłam - Zaaayn!
Uchyliłam kawałek koca,tak, że było mi widać głowę.
-A jednak się boisz.- powiedział i zaśmiał się.
-To nie było śmieszne!- krzyknęłam.
-Nadal chcesz tu spać?- szepnął i zaczął się do mnie przybliżać.
Znowu był tak blisko, za blisko. W końcu wydukałam zwykłe "Nie". Nie chciałam się już mu sprzeciwiać. Zresztą sama nie miałam ochoty tam zostawać sama. Zayn odsunął się i wyprostował. Zaczął iść w stronę schodów ciągnąc mnie za rękę. Był w samych spodniach od dresu. Wyglądał tak pociągająco...
Nie ja nie mogę tak myśleć! Byliśmy już w pokoju. Położyłam się na krańcu łóżka, próbując nie myśleć o tym, że właśnie leże koło niego. Byłam tak zmęczona, że nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Rano obudził mnie dzwonek mojego telefonu, chciałam po niego sięgnąć ale nie mogłam się ruszyć. Odchyliłam głowę do tyłu i zobaczyłam chłopaka wtulającego się w moje plecy. Obejmował mnie w talii ręką, co spowodowało, że nie mogłam się ruszyć. Powoli chwyciłam za jego dłoń i zdjęłam z mojego boku. Miałam ochotę zrobić zupełnie co innego ale źle by się to skończyło. Po cichu wstałam, chwyciłam telefon i wyszłam na korytarz żeby zobaczyć kto dzwonił. Roy... Co? Boże co będzie jak on się dowie, że uciekłam z lekcji i że nocowałam u Zayna! Co ja mam mu powiedzieć? No nie znowu dzwoni. Odebrałam.
-Hej Roy!
...
-N.. Nie krzycz!
...
-Roy daj mi chwile to Ci wszystko wytłumaczę.
...
Rozmowa się skończyła. Powiedział, że będzie po mnie za 15 minut.
Weszłam po cichu do pokoju wzięłam swoje rzeczy i włożyłam je do torby. Brunet cały czas spał, więc postanowiłam go nie budzić. Zeszłam na dół i wyszłam z domu. Usiadłam na schodkach i postanowiłam poczekać na brata. Po 5 minutach już był. Podbiegłam do auta, otworzyłam drzwi i wsiadłam. Ruszył.
Na powitanie otrzymałam spojrzenie "zaraz cię zabije".
-Co ty sobie wyobrażasz! Myślisz, że się o Ciebie nie martwiłem?- zaczął swoje kazania.- Czemu uciekłaś z lekcji? Co? A tak w ogóle co robiłaś u Zayna !
-Po pierwsze to nie krzycz na mnie! To on zabrał mnie z lekcji, a potem zabrał mnie do siebie, było już późno to zostałam na noc.To wszystko.-wytłumaczyłam.
-To wszystko? Nocujesz u jakiegoś chłopaka, którego ledwo co znasz i mówisz to wszystko? Od kiedy tak się zachowujesz?
-Roy, spokojnie nie jestem już małą dziewczynką. Proszę Cię tylko nie mów nic mamie.-niby się mną nie interesuje ale gdyby się dowiedziała było by źle.
-Dobra...A kto napisze Tobie usprawiedliwienie?- zapytał.
-Yyy mój kochany braciszek?-zatrzymaliśmy się pod domem, mimo tego nadal rozmawialiśmy.
-A co z tego będę miał?- wiedziałam, że nie zrobi tego bezinteresownie.Cały Roy.
-Panna Suzy?- wiedziałam, że podoba się mu moja przyjaciółka.
Zawsze mówiliśmy sobie o wszystkim. Powoli układałam sobie w głowie pewien plan, który musi się powieść. Mam nadzieję, że on się na to zgodzi.
-Ooo. Jak chcesz to zrobić? - odpowiedział zdziwiony.
-Haa ma się swoje sposoby. Więc idziesz dzisiaj na jakąś imprezę?- spytałam.
-Nie, nie możesz przychodzić w takie miejsca, tam jest zbyt ... niebezpiecznie.- powiedział zmieszany.
-Roy przestań. W takim razie czemu ty tam chodzisz? O której mamy być i gdzie?- nie dawałam za wygraną.
-Pamiętaj, że to pierwszy i ostatni raz.20.00 u Jazza.- powiedział.
-Okej.- odpowiedziałam i wysiadłam z auta.
Wiedziałam gdzie mieszka Jazz, to dobry kolega mojego brata. Jako małe dzieci często tam chodziliśmy. Mieszka w niezbyt spokojnym miejscu.
Wbiegłam do domu informując, ze już jestem. Nie wiem po co to robię skoro i tak nikogo poza moim bratem to nie interesuje. Jestem pewna, że nie zauważyli mojej nieobecności. Weszłam do pokoju i postanowiłam zadzwonić do Suzanne. Namawiałam ją prawie 15 minut, ale w końcu się zgodziła. Przyjdzie do mnie o 16. Jeszcze 2 godziny do jej przyjścia, więc postanowiłam wziąć szybki prysznic. Ubrałam się w czyste rzeczy, zawinęłam włosy w ręcznik i wyszłam z łazienki.
*Zayn POV*
Obudziłem się i zobaczyłem, że koło mnie nie ma Kate. Szybko wstałem z łóżka i zbiegłem na dół do kuchni. Myślałem, że ją tam zastanę, ale się przeliczyłem. Zacząłem szukać ja po całym domu, ani śladu. Wszystkie rzeczy zabrała ze sobą. Co się z nią stało? Ktoś ją porwał? Może po prostu wyszła...
Co się ze mną dzieje nie powinna mnie obchodzić jakaś dziewczyna, przez którą w dodatku mam kłopoty. Mam teraz inne sprawy na głowie. Dzisiaj jest impreza u Jazza, a potem wyścig. Muszę tam być.
*Kate POV*
Właśnie suszyłam włosy, kiedy ktoś objął mnie w pasie. Odwróciłam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę.
-Suzy, ale sie przestraszyłam.
-A co myślałaś, że to ten przystojniak, z którym uciekłaś?- zaczęła cicho chichotać.
-Coo?- skąd ona wie, aaa no tak przecież to wszystko widziała.
-Właśnie musisz mi wszystko wytłumaczyć. Nie było Cię na lekcjach, nie odzywałaś się. Kim tak w ogóle jest ten brunet?- zaczęła się o wszystko wypytywać.
Wytłumaczyłam jej wszystko od początku, nie pomijając tematu Matta.
-O boże Kate, w co ty się wplątałaś!- wykrzyknęła przerażona.
-Cicho, bo mama usłyszy.- zaśmiałam się.
-I co teraz z tym wszystkim zrobisz?
-Na razie nie wiem. Chodź się przygotować.- zachęciłam ją.
Po godzinie wybrałyśmy rzeczy dla mnie. Suz wzięła je ze sobą. Wyprostowałyśmy włosy i zrobiłyśmy sobie delikatne kreski.
Spojrzałam na zegarek - 19.30, o boże.
-Chodź zaraz się spóźnimy!- zawołałam przyjaciółkę, która cały czas siedziała przed lustrem.
Zamówiłyśmy taksówkę i po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu.
~~~~~~
Tak wiem beznadziejny rozdział ;c
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
W czwartek wyjeżdżam, mam nadzieję, że uda się mi napisać jeszcze do tego czasu rozdział. Jakby się jednak nie pojawił to z góry przepraszam ♥
@unfulays - mój tt liczę na FOLLOW ! :D ♥
Mówiłam Ci buronie daj nowy,bo Cię zabiję -.- :((
OdpowiedzUsuńPISZ !!!!!!!!!! <33
OdpowiedzUsuńSUPER! :) DAWAJ KOLEJNY ROŹDZIAŁ <3
OdpowiedzUsuńCudowny jak zawsze. ;)
OdpowiedzUsuńMam tylko jedną prośbę...
Jak byś mogła, to dodawaj trochę dłuższe, bo tutaj już się akcja rozkręca, ja się nakręcam, patrze... a tu koniec.
Także wiesz. Wszystko fajnie tylko troche krótki ;)
Powodzenia <3
kocham twego bloga
OdpowiedzUsuńtaa najwyzej poczekamy -,- .Przy okazij rozdzial fajny :*
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział ??? :(
OdpowiedzUsuńKiedy następny?czekam
OdpowiedzUsuńprosze jak najszybciej kolejny rożdział
OdpowiedzUsuńNex słońce <333
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńProszę szybko kolejny roździał i dłuższy... :)
OdpowiedzUsuńco Ty gadasz rozdział jest super <33
OdpowiedzUsuńWcale nie masz beznadziejnych rozdziałów, moim zdaniem są świetne;) Pisz dalej bo masz talent ;)) Twój blog jest naprawdę świetny. :)))
OdpowiedzUsuń