Chciałam iść się umyć ale usłyszałam pukanie do drzwi. Yhh czy kiedyś będę miała chwilę spokoju ?!? *
- Kate ! Nie ma nigdzie Roya .! - powiedziała przerażona mama.
- Coo ? Gdzie on znowu jest ? - odpowiedziałam.
- Nie wiem ! Trzeba coś z tym zrobić, nie mam zamiaru sie o niego cały czas martwić. - syknęła i wyszła.
Nie rozumiem jej. Najpierw wlatuje do mojego pokoju i jest przerażona, a po chwili wychodzi oschła, bez serca. Dobra już na dzisiaj koniec tych wszystkich przemyśleń. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i położyłam do łóżka.
-Kate, Kate ! KATE !!! - ktoś coraz głośniej krzyczał moje imię i trząsł łóżkiem.
- Coooo ?- ryknęłam przeciągle .
- Jak to co ? Jest 7.50. Za 20 minut zaczynają się lekcje. WSTAWAJ! - krzyczała mama po czym wyszła.
- Za 5 minut widzę Cię na dole ! - krzyknęła jeszcze.
O kurwa ! Pięć minut ? Nie wyrobie się ! Szybko poszłam do łazienki umyć się. Chwilę potem wróciłam się po ciuchy. Weszłam po raz drugi. Ubrałam się w to zrobiłam lekki makijaż - kreski i tusz po czym zeszłam na dół. Była 7.55 no nieźle się wyrobiłam . Zjadłam śniadanie wzięłam torbę na ramię i wyszłam z domu.
Po 10 minutach drogi byłam już przy szkole.
Przy wejściu spotkałam Matta . Stał z grupką swoich nieznośnych kolegów.
- Ooo, kogo my tu mamy ! Panna Campbell ! - skierował głowę w moją stronę i podparł się rękoma o poręcz.
Nie zamierzałam nic odpowiedzieć, więc pchnęłam drzwi i weszłam do budynku.
Spojrzałam na plan. Tak teraz geografia. Poszłam pod salę numer 3.
- Caaaaaaaaaat !!! - rzuciła się na mnie Suz !
- Suuuuuuuuuziii !!! - krzyknęłam przedrzeźniając ją.
Przywitałam się z Suz po czym zaczęłyśmy plotkować. Z naszej rozmowy wyrwał mnie niespodziewanie blondyn.
- Nie przywitasz się nawet ? - wysyczał
- Nie zamierzam teraz z Tobą rozmawiać. Idź sobię.- powiedziałam krótko.
- Dobrze już idę ale jeszcze Cię spotkam i wtedy pogadamy.- odpowiedział Matt i poszedł.
Taka krótka wymiana zdań, a już cały dzień popsuty.
Dzwonek.
Przyszedł nauczyciel otworzył salę i weszliśmy do środka.
Taak! Wreszcie dzwonek. Pierwsza lekcja minęła.
Wyszłam z sali. Ktoś pociągnął mnie znienacka za rękę. Był to Zayn. Zaprowadził mnie za budynek.
- Przez Ciebie mam kłopoty. Niepotrzebnie Ciebie wtedy ratowałem.! - wykrzyczał mi prosto w twarz chłopak.
- Co ? O co chodzi? Ciągniesz mnie za rękę, zaprowadzasz za szkołę i mówisz że masz przeze mnie kłopoty ? Zastanów się człowieku. - powiedziałam z ironią.
- Mała nie pozwalaj sobie. Nie rozumiesz, ze ten twój chłoptaś Matt groził mi.?!- wykrzyczał
- Po pierwsze to nie mój chłopak. Po drugie nie mów na mnie mała, a po trzecie czemu on ci do cholery groził ? - syknęłam.
- Wsiadaj do samochodu.- powiedział
- Chyba żartujesz. Dopiero co zaczęłam lekcje. - wypowiedziałam przerażona.
- Nigdy nie byłaś na wagarach? - zaśmiał się.
- Czy to jest takie śmieszne ? - powiedziałam.
- Tak, wsiadaj nie mam zamiaru czekać.- rozkazał i wsiadł do samochodu.
Zrobiłam tak jak powiedział. Wsiadłam. Nie wiem czemu to zrobiłam. Jestem głupia i naiwna.
- Gdzie jedziemy? - spytałam.
- Przed siebie.- nic nie odpowiedziałam. - Opowiesz mi jak to się stało że byłaś z takim czymś jak Matt?
Kolejny beznadziejny rozdział. Nie wierze w siebie.Obiecuje że następny będzie udany! :*
Komentarz=Szacunek dla autorki < czyli dla mnie >
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNEXT
OdpowiedzUsuńRozdział cudny :) Next pliss^^
OdpowiedzUsuń