*Zamówiłyśmy taksówkę i po kilkunastu minutach byłyśmy już
na miejscu.*
Przed drzwiami od mieszkania Jazza stali różni dziwni
ludzie, którzy zaczęli nas zaczepiać. Nie odwzajemniałyśmy tego. Szybko
szarpnęłam za klamkę i weszłyśmy.
-Ooo boże- wypowiedziałam przerażona.
Było tam tyle ludzi. Wszędzie było czuć zapach alkoholu i
papierosów. Szczerze mówiąc nie zdziwiłabym się gdybym zobaczyła zaraz jakieś
używki. No nic trzeba znaleźć Roya.
-I jak podoba się?- spytałam przyjaciółki.
-Nigdy więcej!- warknęła.
Jestem pewna, że nie będzie tak sądziła kiedy spotka mojego
brata. O tam jest! Siedział przy dużym stoliku ze swoimi kolegami.
-Chodź.- uśmiechnęłam się zachęcająco do brunetki i
ruszyłyśmy w stronę stolika.
-O kuu… Suz patrz Roy już idzie do Ciebie, ja musze na
chwilę pójść do łazienki.-powiedziałam szybko i udałam się do wcześniej
wspomnianego miejsca.
Z oddali słyszałam jak brunetka krzyczy coś w moją stronę. Nie
zwróciłam na to uwagi, ponieważ musiałam
stąd jak najszybciej wyjść...
Zobaczyłam go.
Siedział tam. Mam nadzieje, że mnie nie widział. Normalnie to bym nie uciekała,
ale rano wyszłam od niego z domu, a on nic o tym nie wiedział.
Nagle ktoś
szarpnął mnie za rękę i przywarł do ściany. Nikogo oprócz nas tam nie było,
staliśmy na środku pustego korytarza.
-Wiesz, że nie ładnie tak uciekać?- szepnął.
-T..t..nie- odpowiedziałam przerażona.
-Nie? A mam cię tego nauczyć?- na jego twarzy pojawił się
TEN uśmiech… Czy on musi to robić?
-C..czego?
-Boisz się mnie.- stwierdził nie odpowiadając na moje pytanie.
-Nie.- powiedziałam już pewniejsza siebie.
-Yhm… Tak samo jak to, że wcale się Tobie nie podobam?-
zaśmiał się i przywarł swoją klatką do mojej.
-N..n- nie pozwolił mi dokończyć.
-Nie kłam już i bądź cicho.- wypowiedział.
Spojrzał na moje usta i przywarł do nich swoje. Całował mnie
tak zachłannie jakby się bał… że ucieknę?
Po chwili zaczęłam odwzajemniać ten gest. Nasze usta wydawały się być
stworzone dla siebie. Idealnie współgrały ze sobą. Kiedy chciałam pogłębić
pocałunek oderwał się ode mnie.
- A jednak.- zaśmiał się i odszedł.
Złapałam się za usta i przymknęłam oczy.
Poddałam się mu. Dałam się sprawdzić. Co on sobie o mnie
pomyślał.
Postanowiłam o tym zapomnieć i nikomu nic nie mówić.W
końcu zeszłam na dół, gdzie cały czas trwała impreza.
Zauważyłam Suz siedzącą
obok Roya. Chyba dobrze się bawili, bo cały czas się śmiali. Podeszłam do nich
i powiedziałam:
-No kogo ja tu widzę? Was… RAZEM. No, no!
Zauważyłam, że moja przyjaciółka zaczęła się rumienić ,ale
już po chwili powiedziała, że tylko rozmawiają. Właśnie widzę te „tylko
rozmawianie”.
-Dobra dziewczyny ja muszę gdzieś wyjść, a wy zajmijcie się
sobą. Tylko nie pijcie!- krzyknął.
-Oczywiście, braciszku!-odkrzyknęłam.
Po chwili poszłyśmy tańczyć.
Po pól godzinie już bolały nas nogi więc postanowiłyśmy usiąść i
odpocząć. Jakiś chłopak podszedł do nas i zaproponował, że zrobi nam drinka.
Oczywiście spojrzałam porozumiewawczo na Suz, a ona tylko się uśmiechnęła i przytaknęła.
-To co? Jeden drink nigdy nikomu nie zaszkodził.- chłopak
zaśmiał się.
-No okej.- odpowiedziałam.
Niestety z jednego przerodziło się w cztery? Już nie
pamiętam… a potem… potem wszedł Roy.
*Roy POV*
- No to co Zayn! Trzeba to opić!- krzyknąłem do mojego
kumpla, który właśnie wygrał dzisiejszy wyścig.
-Jasne, wsiadaj i jedziemy.- odpowiedział zadowolony.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zacząłem się zastanawiać jak radzą sobie Kate i Suz. Nie powinienem zostawiać
ich samych, no ale musiałem być na tym wyścigu. Weszliśmy do środka… o nie. To
co zobaczyliśmy przerosło moje przemyślenia. Dziewczyny siedziały przy długim
stole… Dobrze wiedziałem z czym jest to związane.
-No to Ci się siostrzyczka urządziła.- zaśmiał się brunet.
-Weź nic nie mów.- spojrzałem na niego i podeszliśmy do nich.
*Suz POV*
-Co wy robicie! Mówiłem nie ma picia, w ogóle nie powinienem
Wam pozwolić tutaj przyjść!- wydarł się brat mojej przyjaciółki
O kurwa- pomyślałam….
-Suz musisz coś zrobić!- szepnęła Kate.
-Ale co?- krzyknęłam.
Byłyśmy już tak pijane, że nie mogłyśmy trzeźwo myśleć,
jedyne co przychodziło mi do głowy to, to żeby zatkać Royowi usta. Wtedy by
przestał się na nas drzeć i ludzie by się przestali gapić.
Mimo, że nie za dobrze kontaktowałam to ciągle nie mogłam
zdobyć się na odwagę. Dobra raz się żyje , Suz!
-Nigdy ju… - nie dokończył, bo go pocałowałam. Był zszokowany, ale po chwili odwzajemnił
pocałunek.
Kate POV:
Czy ja jestem ślepa- pomyślałam.
-Nie sądzisz, że ty też tak powinnaś zrobić?- a jednak nie.
Coo, chwila co on powiedział.
-Na pewno nie z Tobą.-odgryzłam się.
-Nie bądź taka pewna, bo kiedyś będziesz na to tylko
czekała.- szepnął mi do ucha tak żeby nikt nie słyszał.
-Możesz już nie krzyczeć? My tylko trochę wypiłyśmy. – no w
końcu się od siebie odlepili.
-Trochę? A zresztą koniec tematu! Trzeba opić wygraną Zayna!
Co mu się stało? Czy to jest mój brat? A zresztą wszystko jedno, ważne, że się
zamknął i nie przeżywa.
*2 godziny później*
Nie wiem jak to się stało, ale właśnie leżałam w łóżku Zayna... Chwila i koło Zayna!
- Moja głowa... Nie dobrze mi!- wymamrotałam i pobiegłam szybko do łazienki.
-To nie jest śmieszne!- krzyknęłam w stronę bruneta.
-Jest!- uśmiechnął się i podszedł do mnie.
Znowu! Chłopak zgarnął moje włosy i je podtrzymał.
-Dzięki- szepnęłam.
-Już lepiej?
-Chyba tak.- odpowiedziałam i podniosłam się. Nie miałam siły iść, chłopak chyba to zauważył, bo szybkim ruchem przerzucił mnie sobie przez ramię.
-Puszczaaj!- zaczęłam krzyczeć.
-Cicho bądź bo im przeszkodzisz.- zaczął się śmiać, uchylił jakieś drzwi i postawił mnie na nogach.
-O boże!- szepnęłam przerażona i zasłoniłam oczy.
~~~~
No i dodaje 8, tak jak wspominałam w 7 rozdziale miałam wyjechać, ale plany się zmieniły i jestem! :)
Mam nadzieję, że się podoba. Pewnie zauważyliście, że mam szablon na blogu! Zawdzięczam to mojej kochanej MARTYNCE, ponieważ ja sama takich rzeczy nie umiem ustawiać, dodawać czy co to tam sie robi ;) Jeszcze raz dziękuję Tyna ♥!
A Wam życzę miłego czytania :)
20 KOMENTARZY= NOWY ROZDZIAŁ