środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 2

- Ooo boże. Ja nie wiedziałam, że to zaszło aż tak daleko, Roy. On jest straszny.
- Nie martw się, ja się wszystkim zajmę. Obiecuje, że nic się Tobie nie stanie. - odpowiedział. - A teraz wybacz ale musze załatwić pewną sprawę.
Nie nie zostawie tego tak. Idę z nim. Pobiegłam za Royem chwyciłam go za ręke i wydukałam.
- Nie zostawię Ciebie samego. Wiem, że dałbyś sobie sam radę, ale jestem też w to wciągnięta więc wybacz ale ide z Tobą i nic z tym nie zrobisz.
- Kate, to jest niebezpieczne. Nie możesz ze mną iść, rozumiesz?- wykrzyczał
-Chcę zobaczyć jak wygląda inne życie. Ja nie chce już być grzeczną dziewczynką ! - krzyknęłam
- Yhhh, jeżeli się coś Tobie stanie to nie wybacze sobie tego. - powiedział.
Podeszliśmy do motoru mojego brata i na niego wsiedliśmy. Wiedziałam gdzie jedziemy. Roy zawsze tam jeździł. Jechał dosyć szybko, więc po 15 minutach byliśmy już poza Londynem. Tam właśnie toczyły się nielegalne wyścigi. Zsiadłam z motoru i podeszłam do Roya. Złapał mnie za rękę i zaprowadził w stronę grupki młodych ludzi. Były tam 2 mocno umalowane i ubrane w skórzane kurtki dziewczyny i 3 chłopaków również w podobnym stroju.
- Uhuhu, stary widzę, że wyrwałeś w końcu jakąś panienkę. - krzyknął brunet.
- Cris, to moja siostra... - odpowiedział Roy.
- Hahahahahahaha przepraszam myślałem że w końcu znalazłeś dziewczynę. No ale cóż, takie życie. - powiedział w stronę mojego brata, któremu wyraz twarzy się nie zmieniał. Był widocznie czymś rozbawiony. - Przepraszam, że się nie przedstawiłem. Jestem Cristian , dla przyjaciół Cris, a to jest reszta... - zwrócił się do mnie brunet.
-Ej ej ej! Jaka reszta? Ja jestem Dirty,a to jest Sam, wskazała na dziewczynę w czerwonych włosach blondynka.
-A to jest Max i Alex - wskazał na przystojnych chłopaków, Roy.
- Ja jestem Kate. - uśmiechnęłam się do nich.
W tle było słychać odpalone silniki motorów. Niektórzy przygotowywali się do pierwszej rundy. Poczułam jak ktoś chwyta mnie za rękę.
- Kate, żeby było wszystko jasne, teraz przydzielą Ci motor i kierowcę. Tak jak reszta dziewczyn usiądziesz tyłem do chłopaka, on obwiąże cie specjalnym pasem i.. trzymaj się. Niektórzy tutaj giną. - wytłumaczył mi wszystko Roy.
- Dziękuję za pocieszenie, braciszku - klepnęłam go w plecy, po czym zaprowadził mnie na start.

Kiedy zobaczyłam kto jest kierowcą motoru przeraziłam się. Był to ten chłopak, który uratował mnie przed Mattem. No właśnie mówiąc o Macie ... On tez brał udział w tym wyścigu.Wszyscy już wsiedli na motory, ja oczywiście też. Obyło się bez żadnych komplikacji. Kiedy siedziałam tyłem do chłopaka szepnęłam - Znowu się spotykamy. On odwrócił lekko głowę i szepnął mi w ucho - Akurat tak wypadło, że ścigamy się z Mattem. Znając go będzie próbował nas wykluczyć z tej gry.
O nie! Zaczęło się odliczanie 3...2....1.... ruszyliśmy. Bałam się... cholernie się bałam. Jechaliśmy tak szybko. Te wszystkie zakręty , rywalizacja i pełno motorów. Nagle zauważyłam,że ktoś się do nas niebezpiecznie przybliża. Tak ... moje pieprzone przeczucia zawsze muszą być prawdziwe ? Nieznany mi chłopak, który prowadził motor przyspieszył wjechał pod jakiś budynek i zaczął energicznie przeklinać. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- O kurwa dziewczyno , policja ! Przesiadaj się szybko i spierdalamy ! - krzyknął
Energicznie odpięłam pas i usiadłam na odwrót. Chłopak powiedział, że mam go złapać w pasie. Zdąrzyłam tylko to zrobić i już ruszyliśmy. Jechaliśmy dosyć szybko ale nie aż tak jak podczas wyścigu. Nagle zauważyłam że chłopak zwalnia. Zatrzymał się na jakimś parkingu. Nie wiedziałam gdzie jesteśmy. Byłam przerażona. Znalazłam się w nieznanym mi miejscu z nieznanym chłopakiem. Nie wiedziałam czy chce mi coś zrobić czy stanął żeby odsapnąć. Moje oczy zaczęły się szklić. Zeskoczyłam z siedzenia motoru i oparłam się o barierkę. Nieznajomy podszedł do mnie stanął obok i odwrócił twarz w moja stronę.
- Jestem Zayn. - wyszeptał.
- A...j..ja Kate - wydukałam przez łzy.
- Czemu płaczesz ? Przecież nic Tobie nie zrobię. Chcę odwieźć Ciebie do domu, nie jestem taki jak Matt.- powiedział.
- Dobrze zawieź mnie do domu. Nie chcę już tutaj dłużej być. - krzyknęłam.
Podałam mu mój adres po czym wsiedliśmy na pojazd. Droga do mojego domu strasznie mi się dłużyła.
Taaak ! W końcu, już dom !
- To tutaj. - krzyknęłam aby chłopak usłyszał.
- Nie jestem głuchy. Zeskakuj. - wysyczał
Tak jak kazał zsiadłam z motoru. Popatrzyłam chwilę na niego po czym odeszłam do furtki.
-Nie pożegnasz się? - krzyknął w moją stronę.
-Cześć.- powiedziałam .
- Tylko tyle, a buziak?- powiedział z ironią.
- Hahahhaa co ? - zaśmiałam się.
- Dobrze , nie to nie. Cześć. - odpowiedział zły i po chwili odjechał.
Weszłam do domu i pobiegłam po cichu do mojego pokoju.
Chciałam iść się umyć ale usłyszałam pukanie do drzwi. Yhh czy kiedyś będę miała chwilę spokoju ?!?


Tak wiem rozdział beznadziejny. Ale chociaż się poznali ... <3


2 komentarze: