poniedziałek, 16 grudnia 2013

PRZEPROSINY!

HALOO, Zastanawiam się czy nadal ktoś tu jest haha. Tak wiem, zaniedbałam blog... to mało powiedziane (y). Prawie 5 msc przerwy... Dziś postanowiłam sobie wejść tutaj i patrze 49 komentarzy! Zaczęłam czytać i baaaardzo Was przepraszam, że się na mnie zawiedliście.Nie napisałam żadnej notki, że zawieszam... Niestety kompletnie odeszła mi chęć pisania tego opowiadania. Jednak dzisiaj OŚWIECIŁO MNIE! Po tylu msc przerwy nazbierałam pomysły i niedługo pojawi się rozdział 9! Obiecuję, że do końca tygodnia na pewno!
Jeszcze jedno!
Proszę Was o zostawienie jakiegoś komentarza pod tą notką, bo nie wiem czy opłaca się pisać :)

Kocham Was mocnoo! <3

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 8 :)xx






*Zamówiłyśmy taksówkę i po kilkunastu minutach byłyśmy już na miejscu.*

Przed drzwiami od mieszkania Jazza stali różni dziwni ludzie, którzy zaczęli nas zaczepiać. Nie odwzajemniałyśmy tego. Szybko szarpnęłam za klamkę i weszłyśmy.

-Ooo boże- wypowiedziałam przerażona.

Było tam tyle ludzi. Wszędzie było czuć zapach alkoholu i papierosów. Szczerze mówiąc nie zdziwiłabym się gdybym zobaczyła zaraz jakieś używki. No nic trzeba znaleźć Roya. 

-I jak podoba się?- spytałam przyjaciółki.

-Nigdy więcej!- warknęła.

Jestem pewna, że nie będzie tak sądziła kiedy spotka mojego brata. O tam jest! Siedział przy dużym stoliku ze swoimi kolegami.

-Chodź.- uśmiechnęłam się zachęcająco do brunetki i ruszyłyśmy w stronę stolika. 

-O kuu… Suz patrz Roy już idzie do Ciebie, ja musze na chwilę pójść do łazienki.-powiedziałam szybko i udałam się do wcześniej wspomnianego miejsca.

Z oddali słyszałam jak brunetka krzyczy coś w moją stronę. Nie zwróciłam na to uwagi, ponieważ musiałam  stąd jak najszybciej wyjść...
 Zobaczyłam go. Siedział tam. Mam nadzieje, że mnie nie widział. Normalnie to bym nie uciekała, ale rano wyszłam od niego z domu, a on nic o tym nie wiedział. 
Nagle ktoś szarpnął mnie za rękę i przywarł do ściany. Nikogo oprócz nas tam nie było, staliśmy na środku pustego korytarza.
-Wiesz, że nie ładnie tak uciekać?- szepnął.

-T..t..nie- odpowiedziałam przerażona.

-Nie? A mam cię tego nauczyć?- na jego twarzy pojawił się TEN uśmiech… Czy on musi to robić?

-C..czego?

-Boisz się mnie.- stwierdził nie odpowiadając na moje pytanie.

-Nie.- powiedziałam już pewniejsza siebie.

-Yhm… Tak samo jak to, że wcale się Tobie nie podobam?- zaśmiał się i przywarł swoją klatką do mojej.

-N..n- nie pozwolił mi dokończyć.

-Nie kłam już i bądź cicho.- wypowiedział.

Spojrzał na moje usta i przywarł do nich swoje. Całował mnie tak zachłannie jakby się bał… że ucieknę?  Po chwili zaczęłam odwzajemniać ten gest. Nasze usta wydawały się być stworzone dla siebie. Idealnie współgrały ze sobą. Kiedy chciałam pogłębić pocałunek oderwał się ode mnie.

- A jednak.- zaśmiał się i odszedł. 

Złapałam się za usta i przymknęłam oczy.
Poddałam się mu. Dałam się sprawdzić. Co on sobie o mnie pomyślał.
Postanowiłam o tym zapomnieć i nikomu nic nie mówić.W końcu zeszłam na dół, gdzie cały czas trwała impreza. 
Zauważyłam Suz siedzącą obok Roya. Chyba dobrze się bawili, bo cały czas się śmiali. Podeszłam do nich i powiedziałam:
-No kogo ja tu widzę? Was… RAZEM. No, no!

Zauważyłam, że moja przyjaciółka zaczęła się rumienić ,ale już po chwili powiedziała, że tylko rozmawiają. Właśnie widzę te „tylko rozmawianie”. 

-Dobra dziewczyny ja muszę gdzieś wyjść, a wy zajmijcie się sobą. Tylko nie pijcie!- krzyknął.

-Oczywiście, braciszku!-odkrzyknęłam.

Po chwili poszłyśmy tańczyć.  Po pól godzinie już bolały nas nogi więc postanowiłyśmy usiąść i odpocząć. Jakiś chłopak podszedł do nas i zaproponował, że zrobi nam drinka. Oczywiście spojrzałam porozumiewawczo na Suz, a ona tylko się uśmiechnęła i  przytaknęła. 

-To co? Jeden drink nigdy nikomu nie zaszkodził.- chłopak zaśmiał się.

-No okej.- odpowiedziałam.

Niestety z jednego przerodziło się w cztery? Już nie pamiętam… a potem… potem wszedł Roy.  
 
*Roy POV*

- No to co Zayn! Trzeba to opić!- krzyknąłem do mojego kumpla, który właśnie wygrał dzisiejszy wyścig.

-Jasne, wsiadaj i jedziemy.- odpowiedział zadowolony.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zacząłem się zastanawiać  jak radzą sobie Kate i Suz. Nie powinienem zostawiać ich samych, no ale musiałem być na tym wyścigu. Weszliśmy do środka… o nie. To co zobaczyliśmy przerosło moje przemyślenia. Dziewczyny siedziały przy długim stole… Dobrze wiedziałem z czym jest to związane. 

-No to Ci się siostrzyczka urządziła.- zaśmiał się brunet.

-Weź nic nie mów.- spojrzałem na niego i podeszliśmy do  nich.

*Suz POV*

-Co wy robicie! Mówiłem nie ma picia, w ogóle nie powinienem Wam pozwolić tutaj przyjść!- wydarł się brat mojej przyjaciółki

O kurwa- pomyślałam….

-Suz musisz coś zrobić!- szepnęła Kate.

-Ale co?- krzyknęłam.

Byłyśmy już tak pijane, że nie mogłyśmy trzeźwo myśleć, jedyne co przychodziło mi do głowy to, to żeby zatkać Royowi usta. Wtedy by przestał się na nas drzeć i ludzie by się przestali gapić.

Mimo, że nie za dobrze kontaktowałam to ciągle nie mogłam zdobyć się na odwagę. Dobra raz się żyje , Suz!

-Nigdy ju… - nie dokończył, bo go pocałowałam.  Był zszokowany, ale po chwili odwzajemnił pocałunek.

Kate POV:

Czy ja jestem ślepa- pomyślałam.

-Nie sądzisz, że ty też tak powinnaś zrobić?- a jednak nie. Coo, chwila co on powiedział.

-Na pewno nie z Tobą.-odgryzłam się.

-Nie bądź taka pewna, bo kiedyś będziesz na to tylko czekała.- szepnął mi do ucha tak żeby nikt nie słyszał.

-Możesz już nie krzyczeć? My tylko trochę wypiłyśmy. – no w końcu się od siebie odlepili.

-Trochę? A zresztą koniec tematu! Trzeba opić wygraną Zayna! Co mu się stało? Czy to jest mój brat? A zresztą wszystko jedno, ważne, że się zamknął i nie przeżywa.

*2 godziny później*

Nie wiem jak to się stało, ale właśnie leżałam w łóżku Zayna... Chwila i koło Zayna! 

- Moja głowa... Nie dobrze mi!- wymamrotałam i pobiegłam szybko do łazienki.

Klęczałam przy otwartej toalecie i cały czas wymiotowałam. Nigdy więcej się nie upije. Usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi i zaczyna się śmiać.

-To nie jest śmieszne!- krzyknęłam w stronę bruneta.

-Jest!- uśmiechnął się i podszedł do mnie.

Znowu! Chłopak zgarnął moje włosy i je podtrzymał.

-Dzięki- szepnęłam.

-Już lepiej?

-Chyba tak.- odpowiedziałam i podniosłam się. Nie miałam siły iść, chłopak chyba to zauważył, bo szybkim ruchem przerzucił mnie sobie przez ramię.

-Puszczaaj!- zaczęłam krzyczeć.

-Cicho bądź bo im przeszkodzisz.- zaczął się śmiać, uchylił jakieś drzwi i postawił mnie na nogach.

-O boże!- szepnęłam przerażona i zasłoniłam oczy.

~~~~
No i dodaje 8, tak jak wspominałam w 7 rozdziale miałam wyjechać, ale plany się zmieniły i jestem! :)
 Mam nadzieję, że się podoba. Pewnie zauważyliście, że mam szablon na blogu! Zawdzięczam to mojej kochanej MARTYNCE, ponieważ ja sama takich rzeczy nie umiem ustawiać, dodawać czy co to tam sie robi ;) Jeszcze raz dziękuję Tyna ♥!
A Wam życzę miłego czytania :)

20 KOMENTARZY= NOWY ROZDZIAŁ


 


niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 7 ♥

*-Gdzie ty idziesz?- powiedział zdziwiony.
-N..na dół. Podłoga jest strasznie nie wygodna.- wyjąkałam.
Tak naprawdę nie chciałam tam iść. Bałam się, że znowu coś się stanie, ale nie miałam innego wyjścia.*


Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo chłopak już był przy mnie.- Nigdzie nie idziesz. Zostajesz tutaj. - chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę łóżka.
-Nie, idę na dół.- powiedziałam.
-Stawiasz się mi? Ooo... mała. Dobrze jak chcesz, idź.- odpowiedział zdziwiony.
Chwyciłam za klamkę i zeszłam na dół. Było ciemno, na podłodze połyskiwały kawałki szkła, a firanka szalała od wiatru. Położyłam się na sofie i przykryłam kocem. Bałam się, tak cholernie się bałam.
 Zaczęłam wymyślać jakieś chore scenariusze, co może mi się przydarzyć. Minęło 15 minut, a ja już się cała trzęsę. Nagle usłyszałam jakiś szelest. Jakby ktoś chciał otworzyć drzwi wejściowe.
 Pisnęłam i przykryłam się cała kocem. Słyszałam jak ktoś podchodzi do mnie, mimo tego nadal nie odkrywałam się.
Nie wytrzymałam i krzyknęłam - Zaaayn!
Uchyliłam kawałek koca,tak, że było mi widać głowę.
-A jednak się boisz.- powiedział i zaśmiał się.
-To nie było śmieszne!- krzyknęłam.
-Nadal chcesz tu spać?- szepnął i zaczął się do mnie przybliżać.
Znowu był tak blisko, za blisko. W końcu wydukałam zwykłe "Nie". Nie chciałam się już mu sprzeciwiać. Zresztą sama nie miałam ochoty tam zostawać sama. Zayn odsunął się i wyprostował. Zaczął iść w stronę schodów ciągnąc mnie za rękę. Był w samych spodniach od dresu. Wyglądał tak pociągająco...
Nie ja nie mogę tak myśleć! Byliśmy już w pokoju. Położyłam się na krańcu łóżka, próbując nie myśleć o tym, że właśnie leże koło niego. Byłam tak zmęczona, że nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Rano obudził mnie dzwonek mojego telefonu, chciałam po niego sięgnąć ale nie mogłam się ruszyć. Odchyliłam głowę do tyłu i zobaczyłam chłopaka wtulającego się w moje plecy. Obejmował mnie w talii ręką, co spowodowało, że nie mogłam się ruszyć. Powoli chwyciłam za jego dłoń i zdjęłam z mojego boku. Miałam ochotę zrobić zupełnie co innego ale źle by się to skończyło. Po cichu wstałam, chwyciłam telefon i wyszłam na korytarz żeby zobaczyć kto dzwonił. Roy... Co? Boże co będzie jak on się dowie, że uciekłam z lekcji i że nocowałam u Zayna! Co ja mam mu powiedzieć? No nie znowu dzwoni. Odebrałam.
-Hej Roy!
...
-N.. Nie krzycz!
...
-Roy daj mi chwile to Ci wszystko wytłumaczę.
...

Rozmowa się skończyła. Powiedział, że będzie po mnie za 15 minut.
Weszłam po cichu do pokoju wzięłam swoje rzeczy i włożyłam je do torby. Brunet cały czas spał, więc postanowiłam go nie budzić. Zeszłam na dół i wyszłam z domu. Usiadłam na schodkach i postanowiłam poczekać na brata. Po 5 minutach już był. Podbiegłam do auta, otworzyłam drzwi i wsiadłam. Ruszył.
 Na powitanie otrzymałam spojrzenie "zaraz cię zabije".
-Co ty sobie wyobrażasz! Myślisz, że się o Ciebie nie martwiłem?- zaczął swoje kazania.- Czemu uciekłaś z lekcji? Co? A tak w ogóle co robiłaś u Zayna !
-Po pierwsze to nie krzycz na mnie! To on zabrał mnie z lekcji, a potem zabrał mnie do siebie, było już późno to zostałam na noc.To wszystko.-wytłumaczyłam.
-To wszystko? Nocujesz u jakiegoś chłopaka, którego ledwo co znasz i mówisz to wszystko? Od kiedy tak się zachowujesz?
-Roy, spokojnie nie jestem już małą dziewczynką. Proszę Cię tylko nie mów nic mamie.-niby się mną nie interesuje ale gdyby się dowiedziała było by źle.
-Dobra...A kto napisze Tobie usprawiedliwienie?- zapytał.
-Yyy mój kochany braciszek?-zatrzymaliśmy się pod domem, mimo tego nadal rozmawialiśmy.
-A co z tego będę miał?- wiedziałam, że nie zrobi tego bezinteresownie.Cały Roy.
-Panna Suzy?- wiedziałam, że podoba się mu moja przyjaciółka.
Zawsze mówiliśmy sobie o wszystkim. Powoli układałam sobie w głowie pewien plan, który musi się powieść. Mam nadzieję, że on się na to zgodzi.
-Ooo. Jak chcesz to zrobić? - odpowiedział zdziwiony.
-Haa ma się swoje sposoby. Więc idziesz dzisiaj na jakąś imprezę?- spytałam.
-Nie, nie możesz przychodzić w takie miejsca, tam jest zbyt ... niebezpiecznie.- powiedział zmieszany.
-Roy przestań. W takim razie czemu ty tam chodzisz? O której mamy być i gdzie?- nie dawałam za wygraną.
-Pamiętaj, że to pierwszy i ostatni raz.20.00 u Jazza.- powiedział.
-Okej.- odpowiedziałam i wysiadłam z auta.
Wiedziałam gdzie mieszka Jazz, to dobry kolega mojego brata. Jako małe dzieci często tam chodziliśmy. Mieszka w niezbyt spokojnym miejscu.
Wbiegłam do domu informując, ze już jestem. Nie wiem po co to robię skoro i tak nikogo poza moim bratem to nie interesuje. Jestem pewna, że nie zauważyli mojej nieobecności. Weszłam do pokoju i postanowiłam zadzwonić do Suzanne. Namawiałam ją prawie 15 minut, ale w końcu się zgodziła. Przyjdzie do mnie o 16. Jeszcze 2 godziny do jej przyjścia, więc postanowiłam wziąć szybki prysznic. Ubrałam się w czyste rzeczy, zawinęłam włosy w ręcznik i wyszłam z łazienki.

*Zayn POV*
Obudziłem się i zobaczyłem, że koło mnie nie ma Kate. Szybko wstałem z łóżka i zbiegłem na dół do kuchni. Myślałem, że ją tam zastanę, ale się przeliczyłem. Zacząłem szukać ja po całym domu, ani śladu. Wszystkie rzeczy zabrała ze sobą. Co się z nią stało? Ktoś ją porwał? Może po prostu wyszła...
Co się ze mną dzieje nie powinna mnie obchodzić jakaś dziewczyna, przez którą w dodatku mam kłopoty. Mam teraz inne sprawy na głowie. Dzisiaj jest impreza u Jazza, a potem wyścig. Muszę tam być.

*Kate POV*

Właśnie suszyłam włosy, kiedy ktoś objął mnie w pasie. Odwróciłam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę.
-Suzy, ale sie przestraszyłam.
-A co myślałaś, że to ten przystojniak, z którym uciekłaś?- zaczęła cicho chichotać.
-Coo?- skąd ona wie, aaa no tak przecież to wszystko widziała.
-Właśnie musisz mi wszystko wytłumaczyć. Nie było Cię na lekcjach, nie odzywałaś się. Kim tak w ogóle jest ten brunet?- zaczęła się o wszystko wypytywać.
Wytłumaczyłam jej wszystko od początku, nie pomijając tematu Matta.
-O boże Kate, w co ty się wplątałaś!- wykrzyknęła przerażona.
-Cicho, bo mama usłyszy.- zaśmiałam się.
 -I co teraz z tym wszystkim zrobisz?
-Na razie nie wiem. Chodź się przygotować.- zachęciłam ją.
Po godzinie wybrałyśmy rzeczy dla mnie. Suz wzięła je ze sobą. Wyprostowałyśmy włosy i zrobiłyśmy sobie delikatne kreski.
Spojrzałam na zegarek - 19.30, o boże.
-Chodź zaraz się spóźnimy!- zawołałam przyjaciółkę, która cały czas siedziała przed lustrem.
Zamówiłyśmy taksówkę i po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu.

~~~~~~
Tak wiem beznadziejny rozdział ;c
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

W czwartek wyjeżdżam, mam nadzieję, że uda się mi napisać jeszcze do tego czasu rozdział. Jakby się jednak nie pojawił to z góry przepraszam ♥

@unfulays - mój tt liczę na FOLLOW ! :D ♥




sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 6 ♥

*Nagle ktoś wbiegł na piętro, usłyszałam przekręcanie klucza w drzwiach pokoju, w którym się znajdowałam. Do środka ktoś wszedł. Odsunęłam się. Nie widziałam kto to był.*

 *oczami Zayna*



Co tu się kurwa dzieje!?- pomyślałem.
Zbiegłem jak najszybciej po schodach żeby zobaczyć co się stało. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to wybita szyba w salonie. Byłem ciekawy kto jest sprawcą tego co się tutaj stało. Usłyszałem trzaskanie szafek, wbiegłem do kuchni. Stał tam. Haa,a któż by inny, mogłem się tego spodziewać.

-Odbiło Ci? Wypierdalaj z mojego domu !- wykrzyknąłem.
-Wyjdę dopiero wtedy kiedy dostane to czego chcę.- syknął.
-Czego ty od niej chcesz? Ona już Ciebie nie kocha, rozumiesz?!- wybuchłem.
On tylko się zaśmiał i zaczął biec w stronę schodów. Ruszyłem za nim. WIedziałem co chce zrobić. Szarpnąłem za tył bluzy, a on odruchowo padł na ziemię. Schyliłem się nad nim -Taki słaby jesteś?- wypowiedziałem z nienawiścią w głosie.
Tego się po nim nie spodziewałem. Złapałem się za prawy policzek, w który oberwałem od chłopaka.
-O ty chuju. - syknąłem i usiadłem na nim. Zacząłem okładać go pięściami. Ponownie chwyciłem za bluzę, pociągnąłem go do pozycji stojącej.
-Przeproś!- krzyknąłem.
-Chyba śnisz.- wypowiedział cicho.
Jego twarz była zmasakrowana. Nie panowałem wtedy nad złością, zadałem mu cios w brzuch. Chłopak zawył z bólu. 
-I tak dorwę tą sukę prędzej niż się tego spodziewasz.- warknął wychodząc.
 Wbiegłem szybko na górę. Przekręciłem klucz w drzwiach od pokoju w którymbyła Kate. Zauważyłem że się przestraszyła. Było ciemno może mnie nie widziała. Podszedłem bliżej żeby mnie zobaczyła. Niespodziewanie wtuliła się w mój tors. Po chwili ocknąłem się i odwzajemniłem uścisk. Popatrzyła ze strachem na moją twarz.

-O mój boże Zayn! Co Ci się stało ?
- Nic mi nie będzie.- pocieszyłem ją.

*

Kiedy dobrze przyjrzałam się twarzy bruneta zauważyłam, że z jego nosa leci krew, a jego prawy policzek jest cały opuchnięty. Zastanawiało mnie to co się tam stało, że wrócił w takim stanie. Postanowiłam go opatrzyć.

Chwyciłam go za rękaw i zaprowadziłam do łazienki.
-Chodź trzeba coś z tym zrobić.- powiedziałam przerażona.
Gdy weszliśmy do pomieszczenia Zayn przyparł mnie do zlewu. Po głowie chodziły mi najczarniejsze myśli. Chłopak zaśmiał się i uniósł ręce w górę. Otworzył jakąś szafkę i wyciągnął z niej apteczkę. Był blisko, za blisko. Dzieliły nas centymetry. Wpatrywałam się w jego idealną twarz. STOP! Kate ogarnij się pomyślałam. Z tego wszystkiego wyrwał mnie głos chłopaka:
-Co się tak patrzysz?- na jego twarzy pojawił się ten łobuzerski uśmiech.
-Po to mam oczy. Siadaj.- rozkazałam.
Zamiast tego chwycił mnie z brodę i uniósł w górę tak abym patrzyła prosto w jego oczy.
-Nie do mnie takim tonem, mała.- syknął i puścił moją twarz.
Spuściłam wzrok na podłogę. W moich oczach pojawiły się łzy. Nie mogłam uwierzyć jak szybko się wzruszam.
 Po chwili zauważyłam, ze chłopak usiadł na brzegu od wanny. Przetarłam szybko mokre policzki i przystąpiłam do opatrzenia twarzy Zayna. Miał rozciętą wargę z której sączyła się ciemna jak wino krew. Przetarłam ją delikatnie wacikiem nasączonym wodą utlenioną. Tak samo postąpiłam z rozciętą brwią.
-Dzięki.- wypowiedział kiedy skończyłam.-Ty tez już chodź, jest 3 w nocy.- dodał po chwili.
Tak też zrobiłam. Podłoga była strasznie niewygodna, więc postanowiłam pójść na dół do salonu położyć się na sofę, którą wcześniej mi zaproponował. Wzięłam koc i poduszkę w rękę.

Kiedy chciałam otworzyć drzwi usłyszałam głos chłopaka:
-Gdzie ty idziesz?- powiedział zdziwiony.
-N..na dół. Podłoga jest strasznie nie wygodna.- wyjąkałam.
Tak naprawdę nie chciałam tam iść. Bałam się, że znowu coś się stanie, ale nie miałam innego wyjścia.
~~~~~~~~
No i jest 6 ♥
Podaje wam mojego tt : @unfulays
mam nadzieje, że Wam się podoba. :) 
Nie chciałam tego robić aleeee
10 komentarzy=następny rozdział ♥




poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 5.

*Zamarłam.  Już nie próbowałam się siłować z jego rękoma. Nie wiedziałam co mam robić. Nie mogłam się oprzeć jego zapachu ani dotyku.
- D..d...dzięki- wyjąkałam.
Po chwili poczułam jego oddech na mojej szyi.Przeszły mnie dreszcze.*
~~
-Co ty robisz!?- wykrzyknęłam.
-Spokojnie nic Ci przecież nie zrobię.- wyszeptał mi do ucha po czym je przygryzł.
Zaczął mnie delikatnie całować po szyi. Nie wiedziałam czy tego chce. Prawie go nie znam, a on robi takie rzeczy. Bez zastanowienia gwałtownie odepchnęłam go od siebie.
-O co Ci chodzi? - wykrzyknął wkurzony.

Jego spojrzenie przeszywało mnie od środka. Nie wiedziałam co mam zrobić. Wybiegłam z pokoju. Już po chwili znalazłam się przed jego domem. Komórkę zostawiłam w pokoju, a było już ciemno. Usiadłam na schodkac i zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam jak drzwi od domu się otwierają.

- Co ty sobie wyobrażasz? Wybiegasz z mojego domu bez żadnego uprzedzenia. Co by było jak by się Tobie coś stało. Wiesz co by mi zrobił Roy? - wykrzyknął Zayn.
-A ty 'Pan Niewinny' się znalazł? Normalnie nie całuje się kogoś kogo się nie zna.- odpowiedziałam ironicznie. 

-Wiesz ile dziewczyn chciało by się znaleźć na Twoim miejscu? - powiedział.
-Ohh taki sławny jesteś? Zły chopiec z papieroskiem w ręku, tak? Nie, nie kręci mnie to.- wypowiedziałam. Nie nie żałuje tego, że to powiedziałam.


-Tak? Jesteś pewna? Daje Ci góra tydzień...- zaśmiał się.
- Jaki tydzień?- byłam zdziwiona, o co mu chodzi ?
-Tydzień i się we mnie zakochasz.- i znomu ten jego ironiczny uśmiech. Yhh, jacy ludzie żyją na tym świecie.
-Dobrze to ty się najpierw postaraj żebym Ciebie polubiła.- co on sobie wyobraża, co ?
-Nie bądź taka pewna siebie mądralo.- szarpnął mnie za rękę i zaprowadził do domu.

Po chwili ciszy znowu dodał.

-Mam nadzieje, że znowu nie uciekniesz.
Spojrzałam na komórkę, żadnej wiadomości. Byłam już zmęczona.

-Gdzie mogę się położyć spać? - spytałam Zayna.
-Kanapa w salonie wielkości fotela, bardzo wygodna podłoga albo moje łóżko. - zaśmiał się..
-Wiesz nie jest mi coś do śmiechu. Wole spać już na tej podłodze niż koło Ciebie. - wyszeptałam.
- Jak wolisz.- odpowiedział.

Poszłam się umyć, wzięłam koc, rozłożyłam go na podłodze i się położyłam. To chyba nie będzie zbytnio miła noc, pomyślałam. Podłoga była niewygodna, zresztą tak jak każda. Myślałam co tu zrobić żeby zasnąć. Zayn już leżał w łóżku i cały czas się śmiał. Co mu jest?

-Ty zawsze taki rozbawiony? - zapytałam.

Chłopak chciał coś odpowiedzieć, ale nie zdążył. Z salonu usłyszeliśmy tłuczenie szyby.
-C...c..co t..uu się dzieje? - wyszeptałam przerażona.
-Bądź cicho i się tutaj schowaj.- szepnął i otworzył mi drzwi do jakiegoś ciemnego pomieszczenia.
-Ale ja się boje. Nie zostawiaj mnie tutaj samej!- krzyknęłam ale i tak nie było tego prawie słychać. Pod wpływem tego wszystkiego podbiegłam do niego i wtuliłam się ramiona chłopaka. Odwzajemnił uścisk.

-Zostań tu, zakluczę ten pokój nikt tu nie wejdzie. Idę sprawdzić co tam się dzieje.- zapewnił i poszedł.

 Rozglądałam się po pomieszczeniu ale i tak nie mogłam wywnioskować co tutaj się znajduje. Było za ciemno, a nie chciałam zapalać światła. Już długo go nie było. Może się mu coś stało... Stanęłam przy drzwiach. Próbowałam usłyszeć co się tam dzieje. Słyszałam, że Malik do kogoś coś krzyczy, a po chwili trzasnęły drzwi. Nagle ktoś wbiegł na piętro, usłyszałam przekręcanie klucza w drzwiach pokoju, w którym się znajdowałam. Do środka ktoś wszedł. Odsunęłam się. Nie widziałam kto to był.
------------
Jest Rozdział 5 ! Tak w końcu napisałam. Może jutro dodam 6, bo coś czuje, że wena powróciła :) ♥!


piątek, 2 sierpnia 2013

Przeprosiny ♥

Hej ;) Na początek ... PRZEEEEEPRASZAM WAS BARDZO ! Kochani, tak wiem, że już miesiąc nie pisze żadnego rozdziału. Nie, nie jest spowodowane to tym, że nie chce mi się czy coś. Cały czas jestem w rozjazdach. Najpierw 2 tygodnie na wsi u dziadków, potem kuzynka... Mam nadzieję, że się nie obraziliście oraz, że zostaniecie nadal czytelnikami mojego bloga :) Postaram się dodać rozdział dzisiaj/jutro. TAK NAPEWNO! ♥

Jeszcze raz przepraszam! :)

P.S. Zlikwidowałam weryfikacje tak jak prosiłaś  <Kinss Wo> :)
Zajże na wszystkie blogi i postaram się skomentować :)

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 4.

*-Gdzie jedziemy? - spytałam.
- Przed siebie.- nic nie odpowiedziałam. - Opowiesz mi jak to się stało że byłaś z takim czymś jak Matt?*


- Yhh... Najpierw Ty mi powiedz skąd go znasz. - burknęłam.

- A skąd go mogę znać? Wyścigi, imprezy. To wszystko.- powiedział krótko.

- I nigdy nie miałeś nic więcej z nim wspólnego ? - zadałam mu kolejne pytanie.
 Był zapatrzony w drogę. Jakby chciał uniknąć mojego przeszywającego spojrzenia.
 -Nie.- powiedział twardo.
Widziałam, że coś ukrywa. Nie dałam za wygraną.
 - Widzę przecież, że coś ukrywasz.
- Zawsze taka jesteś? - syknął.
- No jaka ? Powiedz mi chcę się dowiedzieć.- powiedziałam z ironią w głosie.
- Jaka? Nie wiesz jaka jesteś? Dobrze powiem Ci. Przemądrzała, wredna i ironiczna. A do tego jeszcze wtykasz nos nie w swoje sprawy. Musisz wszystko wiedzieć. Ciekawy jestem jak inni z Tobą wytrzymują. - wykrzyczał.
Zabolało, nie powiem. Wiem, że jestem wredna i złośliwa. Ale przemądrzała ? Przecież Suz ze mną wytrzymuje więc inni chyba też. Jak on może mnie oceniać jeżeli zna mnie niecały dzień....
 Zna ? Czy to dobra określenie? No właśnie nawet mnie nie zna. Uratował mnie przed tym debilem co nie znaczy że mnie zna. Dosyć.

- Zatrzymaj się ! - krzyknęłam.
No nie, a teraz udaje, że nie słyszy?
- Zatrzymaj się, słyszysz? Chcę wysiąść! Nie zamierzam z Tobą spędzić ani chwili dłużej!- krzyczałam.
- Nie wiesz gdzie jesteśmy i chcesz wysiąść? Nie trafisz do domu i się zgubisz. Zapewne znowu trafisz na Matta, który jest w tej okolicy częstym gościem. No ale jak chcesz. - powiedział z szyderczym uśmiechem po czym się zatrzymał.
Szybko otworzyłam drzwi i wysiadłam. Nie wiedziałam gdzie jestem, to fakt. Nie wiedziałam nawet jak trafić do domu. No nie!  Jeszcze tego brakowało ! Zaczął padać deszcz. Szłam powoli wzdłuż drogi. Zayn'a już nie było. Zaczęłam wszystko na spokojnie sumować.
 Zerwałam się dla niego z lekcji? Po co ? Po to żeby błądzić w deszczu i moknąć? Jaka ja jestem naiwna. Ughh ... Nie cierpię siebie...

 Nagle zobaczyłam czarny samochód jadący z naprzeciwka. Podobny był do samochodu Zayn'a.Tak to był on.
- I jak? Podoba się pogoda? Wiesz może jak dojadę do miasta? - zaśmiał się i popatrzył na mnie.
- Tak oczywiście. Pogoda wspaniała, ptaszki śpiewają i wcale deszcz nie pada. A co do drogi to jedź przed siebie, jak mi to ktoś niedawno powiedział. - odpowiedziałam.
- No dobra koniec żartów. Wsiadaj, bo zaraz się przeziębisz.-nakazał.
Nic nie odpowiedziałam tylko wsiadłam. Wsiadłam tam tylko dla tego, że nie wiedziałam jak trafić do domu.

- Opłacało się wysiadać? - powiedział po chwili chłopak 
- Jestem wredna ironiczna i... coś tam jeszcze. Więc nie chciałam Tobie przeszkadzać. Gdzie mnie wieziesz, można wiedzieć?- syknęłam
Popatrzył się na mnie z podziwem i powiedział:
 - Nie zawiozę Cię w tym stanie do domu. Musisz się wysuszyć i przebrać, więc jedziemy do mnie.
Dłuższy czas jechaliśmy w ciszy. W końcu ja przypomniałam sobie o czym niedawno rozmawialiśmy i powiedziałam:
- Z Mattem byłam 2 miesiące. Jedne z najgorszych w moim życiu, choć było ich wiele. Poznaliśmy się w szkole. Tak jakoś wyszło, że w końcu zostaliśmy parą. Pierwsze tygodnie spędzane razem z nim były nawet okej. Chodziliśmy na spacery, pisaliśmy i dużo ze sobą rozmawialiśmy. Wydawał się być słodki i opiekuńczy. Jak się okazało chwilowo. Potem zaczęło się już wszystko walić. On zaczął chodzić na imprezy. Nie pytał się czy chcę iść z nim. Po prostu wtedy dla niego nie istniałam. Wszyscy w szkole mówili mi, że mnie zdradza co noc z inną. Ja z początku w to nie wierzyłam. Ale w końcu kiedy zobaczyłam co zobaczyłam uwierzyłam w to wszystko. . . Byliśmy umówieni, że przyjdę do niego. Pukałam w drzwi i dzwoniłam, a nikt nie otwierał. Pociągnęłam za klamkę, było otwarte. Z początku myślałam, że coś się stało. Weszłam dalej, w końcu trafiłam do jego pokoju i zobaczyłam go w łóżku z jakąś brunetką.  Powiedziałam mu że to koniec. On nie mógł się z tym pogodzić. Olewałam go, więc w końcu wymyślił takie coś jak ośmieszenie mnie przy całej szkole...
 Nie powiem, co jak co ale mu się to udało się. Myślałam, że na tym się to wszystko skończy. Niestety przeliczyłam się. Było coraz gorzej. I jeszcze ten jego wyścig z Royem. Yhh... Pamiętasz? Wtedy w parku.., Nie wiedziałam, że to wszystko się tak potoczy... on chciał się ze mną spotkać, żeby to wszystko zakończyć. No, inaczej się to skończyło. Teraz nie daje mi spokoju. Mi, mojemu bratu, no a teraz jeszcze Tobie.
- ... No niestety to jest Matt, słynny Matt Simpson.- powiedział.

Podjechaliśmy pod jakiś duży dom. Zayn wysiadł, więc ja też to zrobiłam. Poszłam za nim. Zatrzymaliśmy się przy drzwiach, ponieważ chłopak nie mógł znaleźć kluczy. Na dużych brązowych drzwiach widniał napis T.Y. Malik. Malik...Zayn Malik... W końcu drzwi się otworzyły. Chłopak popchnął mnie lekko do środka, żebym weszła pierwsza. Zdjęłam buty i mokrą kurtkę.
- Chodź zaprowadzę Cię do toalety żebyś się w coś przebrała. - powiedział po czym chwycił mnie za nadgarstek.
Po chwili znalazłam się w dużym niebieskim pokoju. Zayn wręczył mi swoje dresy i T-shirt, powiedział gdzie jest toaleta i poszłam się przebrać w coś suchego. Ubrałam się, ogarnęłam włosy i makijaż po czym wyszłam z toalety.
Weszłam do pokoju Malika, nie było go. Zaczęłam go szukać.
- Zayn to nie jest śmieszne, gdzie jesteś? - krzyczałam.
Nigdzie go nie było. Gdzie on jest ?
- Kurwa, Zayn gdzie ty ... - nie dokończyłam, bo usłyszałam skrzypnięcie desek tuż za mną. Bałam się odwrócić. Obawiałam się, że coś się zaraz stanie. Ktoś złapał mnie za biodra i obrócił w swoją stronę.
- Buuu ! Nie wiedziałam, że taka dziewczyna jak ty umie przeklinać -zaśmiał się chłopak.
- To nie jest śmieszne i zabieraj te łapy! - krzyknęłam próbując zdjąć jego ręce z moich bioder. Niestety był silniejszy. Przyciągnął mnie jeszcze bardziej do siebie.
- Ładnie wyglądasz w moich ciuchach. - wyszeptał mi do ucha.
Zamarłam.  Już nie próbowałam się siłować z jego rękoma. Nie wiedziałam co mam robić. Nie mogłam się oprzeć jego zapachu ani dotyku.
- D..d...dzięki- wyjąkałam.
Po chwili poczułam jego oddech na mojej szyi.Przeszły mnie dreszcze.


Yhh w końcu 4 rozdział :) Mam nadzieję,że się podoba. xx

Przypominam

KOMENTARZ = SZACUNEK DLA AUTORKI :)